Najpierw szczeście i ślub a po paru miesiącach, latach... wszystko sie zmieniło... rozstanie, rozwód...płacz i rozpacz... i cały świat wyglada inaczej...
Zostały tylko pytania, dlaczego... dlaczego...
Nie wiem, czy naprawdę tak jest, ale ja dziele kobiety na : które myślą logicznie i na kobiety, które suchają się tylko serca – emocjonalne. Ja należe do tej drugiej grupy – wszystko co z miłoscią związene idzie tylko przez serce i logika jest wyłączona.
Dlaczego chcemy zemsty ? Bo nas zdradzono? Bo nas oszukano? Bo nas poniżono? Każda kobieta ma inny powód. Mój powód na "zemste" jest to, że krótko przed rozwodem powiedział mi mój mąż "...ja podpisze tylko rozwód i to wszystko !!!..." i to wszystko ? Po rozwodzie, gdzie jest dziekuje Ci, że mi i mojej rodzinie finansowo pomagałaś, że mi i mojej rodzinie, jak mieliśmy kłopoty, pomagałaś i dla nas po urzedach, sądach, policji itp. latałaś. Gdzie jest dziekuje, że dzieki Tobie mogłem zostac w Austrii i że dzieki Tobie dostałem zezwolenie na prace. Gdzie jest "...wybacz mi...", wybacz mi, że cie okłamywałem, wykorzystywałem, zdradzałem, obrażałem i zle traktowalem. Nawet po rozwodzie nie miał odwagi powiedziec prawdy, na moje pytanie "... dlaczego nie chciałeś ze mną mieszkac...",dostałam od niego odpowiedz "...nie chciałem z Toba mieszkac, bo mieszkasz w nudnej dzielnicy..." Czy można coś takiego wybaczyc ? Ja nie moge mu tego wszystkiego wybaczyc !!!
W skrócie moja „małżenska” Historia.
Pewnego dnia spotkałam przystojnego meżczyzne – z Ecuador, Indianin, długie czarne włosy, piekne oczy i uśmiech. Na imię ma Luis i nie trzeba było długo czekac, jak się Ewa (moje imię ) po uszy zakochała i całego świata poza nim nie widziała. Od tego dnia, co jego spotkłam całe moje życie zaczeło się tylko koło Luisa krecic. Po roku pobraliśmy się i od tego momentu zaczeły się klopoty.
Ponieważ ja nie należe do ludzi co kłamia i oszukują, myślałam że on też taki jest, jak ja, dlatego też wierzyłam mu w każde słowo, jakie mi powiedział, nawet w to, że mnie kocha. Po ślubie Luis dostał wize i zezwolenie na prace w Austrii. Po paru dniach po ślubie złożyliśmy podanie o wize dla jego dzieci, które mieszkają w Ekcuador. Poza tym Luis chciał, żebym wzieła kredyt na 20 tyś, euro, żeby spłacic jego długi. Po ślubie Luis nie chciał razem ze mną mieszkac. Mieszkał razem ze swoją byłą żoną Rosaleną (też z Ecuador) i ze swoim synem Huayra. Luis powiedział mi, że narazie nie może Rosaleny opuścic, ponieważ musi dla niej prace znalezc, a poza tym, ona nie ma wizy, nie zna niemieckiego i że on musi jej pomóc i sie nią opiekowac. Jak tylko z jej powodu mieliśmy klopoty, to jego odpowiedz byla zawsze w tym kierunku."...ona jest matka moich trzech dzieci...
No i co z tego, że ona jest matką jego 3 dzieci. W Linz mieszkają 2 kobiety, które też mają z nim dzieci i kazda jest matka dwójki dzieci, ale tym kobietom to już Luis nie pomaga, nawet nie płaci alimentów i może raz w roku jedzie sie z dziecmi zobaczyc. Niech on mi tu żadnych kłamstw nie opowiada, że dla niego rodzina ma duże znaczenie.
Czyli z Luisa strony były to tylko wymówki i myślał, że ja je bede bez konca akceptowac. Na poczatku mu wierzyłam, ale po paru miesiacech wiedziałam już, ze to wszystko bylo już od samego początku zaplanowane kłamstwo. Jak już widział, że z tym kłamstwem dalej nie pójdzie, wynalazł nowy powód, żeby ze mna nie mieszkac...mianowicie, że za nim jest ecuadorianska mafia i że oni go szukają i dlatego nie chce mojego życia zagrażac. Moje myśli....O mój Boże, jak ty mnie musisz kochac, nawet chronisz moje życie, żeby mafia mnie nie zlikwidowała....ty durniu, myślisz, że ja jestem taka głupia i ci w to wierze ?..., żeby sie z nim ciągle nie kłócic, po paru tygodniach, powiedziałam mu, że już mu w te historie nie wierze, że to wszystko, to są tylko wymówki i kłamstwa.
Co Luis super umiał, to na poczekaniu znalezc kłamstwo i historie, żeby przynajmniej na pare tygodni miec ode mnie spokój. Miał w tym kierunku naprawde super fantazje.
Przed ślubem jego słowa ...” Ewa ja cie kocham i chce razem z toba życ, chce żebyś była moja żoną...” Po ślubie wrócił do Rosaleny (imię jego byłej żony)
Nie dośc, że mieszkał z była żoną, to jeszcze wiecznie marudził o tym kredycie. Ponieważ ja mam samodzielną prace, nie dostane z Banku Kredytu... ale i na ten problem znalazł mój mąż rozwiązanie - znalazł mi inną prace, żebym mogła wziąśc dla niego kredyt. Ponieważ nie chciał razem ze mną mieszkac, to i ja nie chciałam zmienic pracy.
Pod koniec pierwszego roku naszego małżenstwa miałam już dosyć i chciałam rozwód.
Tego dnia, co mu o rozwodzie powiedziałam, jak na złośc, jego syn został aresztowany i... tu się nad Luisem zlitowałam. Nie mogłam go samego z tymi problemami zostawic. Latałam dla niego i jego syna po sądach, wiezieniach i już więcej o rozwodzie nie było mowy. Jak się już to wszystko uspokoiło, nie trwało długo, jak z powodu jego Ex-żony chciałam rozwód.
Tu już chyba diabeł mu pomagał, ja mu mówie, że chce rozwód a on...Rosalene wczoraj złapała policja i będzie deportowana z Austrii..., proszę pomóż mi...
Znam jego żone i nawet ją lubiałam i nie chciałam ją na „ lodzie” zostawic. Znowu zaczeło się latanie po urzedach i policji. Nic to nie pomogło. Po miesiącu Rosalena wyleciała z Austrii. Miedzy nami zaczeło się dobrze układac i Luis mówił mi,że się do mnie wprowadzi.
Ale coraz to cześciej słyszałam od niego, że nie może do mnie przyjśc bo musi koleżance (imię Vio) pomóc w tym albo w tamtym. Co z tego wyszlo, to się już każdy domyśla. Vio jest jego kochanką. Jak mi powiedział, że Vio zamelduje u siebie w mieszkaniu, był to dla mnie taki szok, że nie wiedziałam co mam z sobą albo z nim zrobic.Od tego czasu była między nami rozmowa tylko o rozwodzie.
W tym samym czasie jego była żona Rosalena wróciła do Austrii... jak myślicie chciał sobie Luis ułożyc życie ? ... o to jest jego wersja na nasz problem....my w trójke, ja i Rosalena i Vio mamy się pogodzic i razem z nim ustalic jak dalej będzie...
Ja jestem jego żoną, doszła do tego jego była żona Rosalena i do tego mieszka z kochanką Vio.
On jeden i 3 baby !!! żona i kochanka i była żona !!!
Myslałam, że zle słysze. Pomyślałam tylko sobie... za kogo ty się człowieku uważasz, za Boga, który decyduje o życiu innych ?....
Kochałam go, ale życ z nim i jeszcze z jego kochankami, było mi już za dużo. Lepiej cierpiec samemu, jak dalej prowadzic takie życie, jak z nim mialam.
Po rozwodzie zostały mieszane uczucia – resztki milosci, rozczarowanie, wściekloś na niego i mnie samej... no i z czasem doszły uczucia, żeby mu to wszystko odpłacic, czyli uczucia zemsty. Ale jak ?
Jak złożyliśmy podanie o wize dla jego dzieci, było to tylko możliwe, jak dzieci dostaną ode mnie zaproszenie i moją gwarancje na ubezpieczenie, odpowiedzialnośc podczas ich pobytu w Austrii, itp. Czyli, dzieciaki są na moich kosztach i za wszystko co narobią ja jestem odpowiedzialna. Po paru miesiącach, jak było złożone podanie o wize, dostałam urzedowe powiadomienie, że wiza jest do odebrania, muszę tylko dołożyc kopie świadectwa ślubu. Ponieważ Luis nie mieszkał ze mną i nie traktował mnie jak członka rodziny, bez jego wiedzy poszłam do urzedu i zamiast dołączyc świadectwo ślubu, wycofałam moje zaproszenie. Z urzedniczką ustaliłam, żeby dla Luisa uzasadniła odmowe, że są za niskie dochody. W urzedzie jest jednak podane, że ja z powodu tego, że mąż z byłą żoną mieszka, nie jestem gotowa ponosic odpowiedzialności za jego dzieci. Czy majac taką notatke w aktach dostaną jego dzieciaki wize, było i jest mi wszystko jedno. Okłamał mnie i podstepnie wykorzystał mnie tylko po to, żeby ściągnac dzieci do Austrii, dlatego też podstepnie wycofałam zaproszenie. Jak się nie ma odwagi prawdy mówic, to się tak konczy. Dzieci nie są tu nic winne i tak właściwie, to mi ich szkoda, ale z drugiej strony, dlaczego mam ponosic odpowiedzialnośc za jego dzieci jak on z Rosaleną mieszka.
Wiedzialam, że Luis ma wize do konca maja 2009. Jakbym zlożyła podanie o rozwód z pojednaniem, w lecie 2008 to od listopada do konca kwietnia 2009 miałby dosyć czasu, żeby się z powodu wizy znowu ożenic. Dlatego też, w lutym 2009 wniosłam do sądu sprawe o rozwód z oskarżeniem o zdrade i że mnie z powodu wizy wykorzystał. W trakcie rozprawy sądowej doszłam do wniosku, że ta rozprawa nie ma sensu, bo i tak już sie nic nie zmieni - co sie stało, to sie nie odstanie. Zmieniłam rozwód ze skargą na rozwód ze zrozumieniem obu stron. Myślicie, że on mi za to podziekował, nie !!!
Luis wizy nie dostał, prawdo podobnie wziął adwokata i przeciągną w ten sposób o pare miesiecy sprawe. Wykorzystał jednak ten czas... no i co teraz myslicie, co on zrobił ?
Tak, macie racje ! Znowu się ożenił i dostał wize !!!
Nie mam z nim żadnych kontaktów, ale wiem od znajomych, że się na jesieni 2009 z Cariną ożenił, że ma dziecko z Vio i że ma dalej kontakty z Rosalena. Prawdo podobnie mieszka u każdej po pare dni. Czyli cała historia ciągnie się dalej....na całe szczescie !!!, ja już z tą historią nie mam nic do czynienia.
Mimo wszystko, to za te wszystkie kłamstwa i oszustwa, za to, że moją miłośc do niego podstepnie i brutalnie do swoich celów wykorzystał, myśle, że jeszcze za mało dostał.
Ten blog jest też cześcia zemsty. Mam nadzieje, że jego koledzy ten blog znajdą i się dowiedzą, jaki Luis jest naprawdę.
Dużo kobiet przeszlo przez podobne małżenstwa.
Dużo kobiet z powodu „kochanek” było „zmuszonych” do rozwodu, mimo że swoich partnerów dalej kochały.
Dużo kobiet po rozwodzie albo rozstaniu maja klopoty, ze znalezieniem sensu w życiu.
Jest to cieżki okres dla każdej kobiety, ale najgorsze w tym jest to, że … obojetnie gdzie byśmy nie chciały uciec, to ten problem jest ciągle z nami.
„...Czas goii rany ...” ale ten czas ciagnie się i ciagnie się bez konca.
Nie chce go widziec, ani z nim rozmawiac... chce (czasami) tylko się zemścic...
Jak mam takie dni, co mnie meczą, co cały czas Luis chodzi mi po głowie, to wyobrarzam sobie, że... jestem niewidzialna, że jako niewidzialna moge mu albo go ... tu już nie będę dalej pisac, to już jest moja fantazja na „słodką zemste”
Ten blog jest też dla was – dla kobiet
Kto tylko chce, może swoje nerwy wyładowac, może napisac o swoich problemach.
Kto tylko chce, może napisac swoją "słodką zemste" albo co by zrobił, gdyby mógł.
Luis jest jak ten Diabeł na zdjeciu. Wyssał wszyską energie i teraz siedzi z ironicznym grymasem na twarzy i patrzy sie na bezwładne, bez życia ciało. On jest tylko potwór i diabeł w jednym ciele.

To już był ostatni raz, jak mnie Luis poniżająco traktował.
Na początku grudnia spotkałam się z moim meżem w centrum miasta.Powitałam go jak zwykle, z całusem. Luis zapytał się „... no i co będziemy teraz robic ?...” Tego dnia było bardzo zimno i nie miałam ochoty, na chodzenie po mieście. Położyłam rece na jego ramionach i powiedziałam „... kupimy cos do gotowania i pojedziemy do mnie do domu...”
Luis zniżył się tak, żebym nie mogła dalej trzymac rek na jego ramionach. Odskoczył ode mnie na 3 metry, tak jakby go wąż ugryzł. Z wywalonymi oczyczyma, z tak wściekłością na twarzy zrobił zrobił w moim kierunku parę kroków i krzyczył „ ...Na Halooo, Haloooo...”. Ja się wystraszyłam. Nie wiedziałam dleczego tak zareagował. Myślałam, że mnie na ulicy pobije. Jak się go zapytałam, co się stało, Luis powiedział mi „...Rosalena może nas zobaczyc....” Rosalena jest jego byłą żoną. Moje myśli ”...ty gnoju, ja jestem od 3 lat twoją żoną i teraz nagle masz strache, że nas twoja ex na ulicy zobaczy ? ...” Cała droge do domu płakałam. Poczułam się tak poniżona, tak jak ostatni śmiec, tak jakbym była tredowata. Nie moge nawet opisacc, jak ja się tego wieczoru czułam. Mi było do wycia, nie do płaczu, tylko do wycia z bólu, jaki czułam na sercu.
Na drugi dzien, zmieniłam handy numer, żeby Luis już więcej do mnie nie dzwonił. Już wiedziałam, że to już był ostani raz, jak go widziałam. Nie dośc, że ma kochanke, to jeszcze z powodu, żeby nas razem jak spacerujemy po ulicy jego była żona nie zobaczyła, jest gotowy mnie na ulicy pobic ? Tego było mi już za dużo. Przeciwko temu co moje serce czuło, postanowiłam zerwac wszystkie kontakty z Luisem, postanowiłam, że wniose sprawe o rozód. Koniec, niech mi serce mówi, kocham go, ale z tego powodu nie dam się jak ostatnie gówno na ulicy, poniżająco traktowac.
Parę dni pózniej, zupełnie przypadkiem, spotkałam mojego dobrego kolege, który też jest z Ecuador, też Indianin i … on zna bardzo dobrze Luisa i jego bylą żone.
Wilson razem z Rosalena zaplanowali na niedziele msze, dla ich umarłych człoków rodziny. Ta msza była organizowana tradycjonalnie, tak jak oni to robią w Ecuador. W sobote wieczorem poszłam razem z Wilson, do Rosaleny, do domu. Jak już oni wszystko , co było związane z mszą obgadali, mogłam pierwszy raz z Rosaleną pogadac o tym jak to było z Luisem. Wilson tłumaczył niemiecki na hiszpanski i na tej zasadzie rozmawiałam z Rosaleną. Razem z Rosaleną doszłyśmy do wniosku, że Luis ją i mnie przez te 3 lata tylko okłamywał.Luis powiedział Rosalenie, że się chce z nią w kwietniu ożenic. Zabraknie mi tu strony, żeby to wszystko opisac, jak Luis mnie i Rosalene okłamywał. Całą noc gadałam z Rosaleną i ponieważ do tego wszystkiego piłyśmy piwo, mi było nastepnego dnia tak zle, że nad razem u Rosaleny w domu zasnełam. Około południa, wszyscy po mszy wrócili do domu. Jak się obudziłam, słyszałam głosy z innego pokoju. Otwieram drzwi, żeby pozdrowic gosci i.... widze Luisa. Mnie zatkało, bo się z tym nie liczyłam, że Luis na tą msze i że do Rosaleny do domu przyjdzie. Pozdrowiłam wszystkich gosci tylko ogólnie – dzien dobry – i poszłam do kuchni. Powiedziałam Wilson, że chce isc do domu, ale on się tylko spytał „... z powodu Luisa chcesz uciekac, chcesz mu pokazac, że masz stracha przed nim ?...” Zostałam. Luis cały czas, jak siedzieliśmy wszyscy razem w dużym pokoju nie powiedział do mnie ani słowa. Nic, nawet nie patrzył się w moim kierunku. Tak mnie traktował, jakby mnie wogóle nie znał. Ponieważ dużo gości nie znało mnie i nie wiedzieli o tym, że jestem żoną Luisa, Rosalena psuła wszystkie plany Luisa tym, że mnie jako żone Luisa przedstawiała. Za to byłam jej wdzieczna.
Wieczorem Luis był już dobrze podpity. Nim wyszedł z mieszkania, gadał ponad godzine razem z Rosaleną w przedpokoju. Jak już w nocy większość gości wyszło, Rosalena powtórzyła nam wszystkim, o czym razem z Luisem w przedpokoju rozmawiała. To są Luis słowa do Rosaleny „... ja cie kocham, chce żebyś była moją żoną, chce żebyś ze mną mieszkała, tu masz klucze do mojego mieszkania, bez ciebie nie moge życ, itd....”
Ja jestem jego żoną a on obok mnie, byłej żonie się oświadcza, daje klucze do mieszkania. Jeszcze nie ma rozwodu a już planuje następny ślub ? Cały dzien traktował mnie jak powietrze, jakbym była nie widzialna. Mi było ogromnie nieprzyjemnie to wszystko słuchac. Mi było do wycia. Czułam się, jakby mi się ziemia pod nogami usuwała i że spadam w jakąś przepaśc. Trudno mi opisac, jak byłam wsciekła, jak byłam rozczarowana, jak mnie w środku z bólu rozrywało. Tej nocy poznałam Luisa tak, jaki on naprawdę jest. Na to nie ma określenia, jego nie można w paru słowach opisacc, jaki on jest. Jeszcze takich słów nie ma, żeby go określic. Swinia, cham, to jest za delikatne.
Ta noc otworzyła mi oczy, z kim ja naprawdę byłam zameżna – z diabłem.
Nie trzeba było dlugo czekac, jak wniosłam sprawe o rozwód z oskarżeniem o małżenską zdrade i że się ze mną tylko z powodu wizy ożenił.
Dlaczego zemsta ? Z powodu jego kłamstw !
Gdybym znała prawde, byłoby mi łatwiej z tymi wszystkimi pytaniami Dlaczego?, łatwiej przejśc przez ten trudny czas. Ciągle są tylko te pytania Dlaczego ? Wszystko było tylko kłamstwem ? Był to tylko od samego początku plan mnie wykorzystac, z powodu wizy i finansowo. Kochał mnie, czy to też było kłamstwo ? Dlaczego mi nigdy prawdy nie powiedział,dlaczego mnie tylko okłamywał ? Dlaczego? Dlaczego? Nic nie wiem, domyślam sie tylko, że chciał mnie wziąśc za żone, tylko i wyłącznie z powodu wizy.Kochałam go i on o tym wiedział, ale że on mnie tylko egoistycznie do swoich planów wykorzystał, tego do czasu rozwodu nie wiedziałam
Dlaczego zemsta ? Za to, jak mnie traktował, bez respektu, bez uczuc i jak ostani śmiec.
Z powodu Viomaldy i tej Nocy ...

Wieczorem byłam razem z moją koleżanką u mnie w domu. Około Północy, przyszedł mój mąż, Luis do mnie do domu. Mieliśmy przyjemny wieczór. Gadaliśmy, opowiadaliśmy kawały i piliśmy wino. Około 3 nad ranem był już Luis tak pijany,że nie mógł stac na nogach. Luis powiedział mi "...Ewa, prosze cie, możesz zawieśc mnie do domu..." Ja mu powiedziałam, żeby poszedł do sypiani spac, Luis powiedział "... Nie, Nie, zawieś mnie do domu, ale najlepiej byłoby, bdybyś mnie do Vio zawiozła..."
Vio (Viomaldy) jest jego przyjaciółką, ale już wtedy przypuszczałam, że ona jest jego kochanką. Jak Luis powiedział, żebym go do Vio zawiozła, to sie tak na niego wściekłam, że mało co nie explodowałam.
Pomyślałam tylko, że nie bede go na kolanach błagac, żeby ze mną został.
Wsadziłam go do samochodu, moja koleżanka siedziała z tylu, Luis z przodu. Jechałam jak opetana. Chciałam z całej pretkości na drzewo wjechac, samochód całkowicie rozwalic i jego zabic, ale mam córke i pomyslałam tylko, że mam zostawic moją córke jako sierote, tylko dla takiej świni, jak Luis.
Zwolniłam tempo i pod domem, gdzie Vio mieszka, wyrzuciłam go z samochodu na ulice. Jak smiec zostawiłam go leżąc na ulicy. Moja koleżanka krzyczała tylko, że tak nie moge robic, że on jest człowiekiem. Podjechałam pare metrów do przodu, jak moja koleżanka wyskoczyla z samochodu i pomogła Luisowi dojśc do Vio domu. Za to byłam na nią wściekła. Ja bym tego gnoja tak na ulicy zostawiła i bez litosci dalej pojechała.
Tak traktuje maż swoją żone ? Prosi, żeby go do kochanki woziła ?
Jak chciałam rozwód, to sie dziwił dlaczego. Tak sie ludzi traktuje ? Tak sie żone traktuje ?
Tego nie moge mu do tej pory wybaczyc !!! Teraz to żałuje, że tego dnia, jego razem z jego samochodem przeciwko drzewu nie rozwaliłam.